15 września 2014

Creative lips

Ostatnio na instagramie pojawił się nowy konkurs, w którym postanowiłam wziąć udział. Dzisiaj pokażę Wam moją pracę, która może nie powala... Ale starałam się, mimo napływu niechęci po pierwszych dwóch godzinach rysowania tych ust :)


13 września 2014

Cows print

Pogoda ostatnio się poprawiła, a ja dzisiaj pokażę Wam dzisiejszy strój, który z powodzeniem nadaje się na jakieś codzienne dłuższe spacery. Uwielbiam te spodenki, są takie wygodne, a zarazem mają cudowny wzór. 

sweter-sh, bluzka-SheInside, spodenki-SheInside, buty-Merg

10 września 2014

Kylie Jenner

Dostaję sporo pytań odnośnie tego jakich kredek używam, więc chciałabym tutaj napisać, że od kiedy kupiłam Polycolor KOH-I-NOORa nieprzerwalnie do tej pory rysuję nimi kolorowe prace. 
Na dziś udało mi się przygotować nowy portret, który przedstawia Kylie Jenner.

5 września 2014

Zielonowłosa

Kontynuując serię szkiców, dzisiaj mam następną pracę wykonaną tą samą techniką co poprzednie. Ale chyba brakuje mi realistycznych portretów, więc myślę, że niedługo coś zacznę rysować.


3 września 2014

Ruda

Za równe 4 tygodnie zaczynam kolejny rok studiów, a co za tym idzie i rysunków będzie mniej, więc korzystam z wolnego czasu i rysuję ile mogę. Dzisiaj kolejny rysunek z serii szkicowej, wykonany ołówkiem automatycznym i kredkami Polycolor.


1 września 2014

Niebieskowłosa

Ostatnio opuściła mnie wena i potrzebowałam chwili odpoczynku. Natomiast dziś po króciutkiej przerwie wzięłam swój mało eksplorowany szkicownik i narysowałam szybki portret. Bardzo mi się to spodobało, dlatego myślę że zrobię serię takich rysunków. Użyłam do niego ołówka i kredek Polycolor.

31 sierpnia 2014

Produkty do ust

Ostatni "przegląd kosmetyków" robiłam na początku roku. Wpadłam na pomysł, aby pokazać Wam moją małą kolekcję produktów do ust. Sama lubię oglądać u kogoś pomadki, szminki, błyszczyki itp. Dlatego do każdego produktu zrobiłam zdjęcia, jak wyglądają na ustach. Może poszukujecie jakiegoś koloru i akurat któryś przypadnie Wam do gustu. Na sam koniec pokażę Wam wszystkie odcienie obok siebie wraz ze szczegółowymi nazwami.

Ten balsam mam już jakiś czas - jest mega wydajny. Lekko nawilża usta, daje poświatę czerwieni. Niestety efekt nawilżenia nie utrzymuje się zbyt długo. Ma piękny wiśniowy zapach. Koszt ok. 10zł.

Kultowe jajeczko EOS. Po pierwsze niespotykany design. Cudowny owocowy (skłaniam się ku brzoskwini) zapach, który odbija się na smaku, czasem nie mogę się powstrzymać, żeby go nie zlizać - jest słodziutki. Daje efekt nawilżenia przez dłuższy czas i pielęgnuje usta. Jego aplikacja jest szybka, dzięki kształtowi jakie zapewnia jajeczko. Koszt ok. 20 zł.

Jeden z moich ulubieńców! Masełko do ust dorwałam kiedyś w Naturze. Nie wiem dlaczego, ale teraz jakoś nie mogę ich znaleźć - może je wycofali? Przepięknie pachnie cukierkiem wiśniowym - ale takim mega słodziutkim. Łatwe w aplikacji - rozprowadza się jak masełko (w końcu to jest masełko :)) Daje ładny różowiutki kolor, nawilża i długo pozostaje na ustach. Koszt ok. 20 zł.

Cudowny zapach brzoskwinki i ładny, zbliżony do mojego naturalnego, ale bardziej nasycony kolor. Dzięki aplikatorowi a'la błyszczyk dobrze się go rozprowadza. Dość długo utrzymuje się na ustach (ale na pewno nie 16 h), a po pewnym czasie wżera się w usta pozostawiając lekki róż. Koszt ok. 10 zł.

Ten produkt mam od niedawna. Jest to jedyny błyszczyk, który posiadam. Jak widać na zdjęciu jest dobrze napigmentowany, zostawia ciepły czerwono-pomarańczowy odcień. Co najważniejsze - nie klei się, ani nie schodzi po godzinie (jak to miały w zwyczaju moje poprzednie błyszczyki, których i tak było niewiele), a wręcz przeciwnie, bo jest bardzo trwały. Nie pachnie jakoś szczególnie, a nawet prawie wcale, to samo jest ze smakiem. Koszt ok. 30 zł.

Kolejny kultowy produkt. Moim zdaniem plusy to intensywny kolor, długość utrzymywania się na ustach. Minusy - trzeba uważać przy rozprowadzaniu, bo można łatwo wyjechać poza granicę ust. Ma nieciekawy zapach, powiedziałabym, że wręcz nieprzyjemny. 
Koszt ok. 20 zł.

Ten produkt mam już spory czas w swojej kosmetyczce. Jest już poniszczony przez moje częste używanie. Uwielbiam go za kolor i to, że szybko zasycha na ustach i kiedy jem, bądź pije nie "zjada się". Jest trwały, matowy i niesamowicie wydajny. Jedynym minusem jest jego dostępność, ponieważ wszystko co dobre muszą wycofać z produkcji i teraz można je dostać jedynie poprzez internet. Koszt ok. 15 zł.

Moja ulubiona pomadka! Ma cudowny fuksjowy kolor, idelanie się rozprowadza i konsystencją trochę przypomina masełko. Nie przesusza ust i ma piękny zapach. Myślałam, że ją gdzieś zgubiłam, więc kupiłam nową. Ale po jakimś czasie się znalazła i teraz mam zapas.
Koszt ok. 18zł.

Dwie szminki w odcieniu śliwki.

Po lewo: Mój ostatni nabytek. Ma przedudowny nasycony kolor i śliczne opakowanie. Posiada masełkową konsystencję. Jednak z tym kolorem trzeba uważać, łatwo można wyjść poza granicę ust. Wytrzymuje dość długi czas, jednak nie wtedy gdy jemy i pijemy. Nie jestem w stanie określić jaki ma zapach, ale jest dość przyjemny. Koszt ok. 26zł.

Po prawo: Bardzo dawno temu zakupiona szminka z Wibo. Skusił mnie oczywiście jej kolor. W opakowaniu jest taki sam jak tej z Rimmela. Ale najważniejszą, a zarazem cechą, która mnie zawiodła jest jej napigmentowanie na ustach. Jak widać na zdjęciu, zamiast fioletu mamy róż. Oczywiście jej głównym zadaniem jest nawilżenie i dobrze się spisuje w tej kwestii. Jednak trwałość pozostawia wiele do życzenia. Koszt ok. 10 zł.

Po lewo: Mała szminka z Avonu w kolorze brudnego różu, którą kiedyś dostałam. Jakoś nie przypadłyśmy sobie do gustu. Opornie się ją nakłada i wysusza usta. Jednak ma cardzo łądny kolorek. Jest nietrwała. Niestety nie wiem, ile może kosztować.

Po prawo: Jedna z ładniej pachnących szminek! Uwielbiam zapach arbuza, mogę ją wąchać i wąchać. Jednak jej trwałość nie jest jakaś wybitna, ale za tą cenę... Koszt ok. 7 zł. 

Po lewo: Nudziakowa szminka z tej samej serii co mój ulubieniec w kolorze fuksji. Jednak nie została ona przeze mnie polubiana ze względu na to jak zachowuje się na moich ustach. Podkreśla wszystkie niedoskonałości i dziwnie się ściera. Zapach ma cudny i konsystencję także. Koszt ok. 18 zł.

Po prawo: Jedna z moich pierwszych szminek. Nie wiem co mnie skłoniło do jej zakupu. Pobiegłam do Rossmanna z myślą o jakimś ładnym jasny różu i wzięłam z półki to. Kolor kompletnie nie pasuje do mojego koloru cery. Jest taki typowy "plastikowy" a'la Barbie. Ślicznie pachnie, w miarę dobrze się trzyma. Koszt ok. 17 zł.

Po lewo: Tak jak poprzednia szminka, też jednen z moich pierwszych zakupów. Tym razem strzał w dziesiątkę. Poszukiwałam kiedyś ładnego odcienia pomarańczy i znalazłam go w szmince Vipery. Kremowa konsystencja i wydajność na plus. Jednak nie trzyma się długo. Koszt ok. 8 zł.

Po prawo: Mój faworyt wśród czerwieni. Super pigmentacja, dobra trwałość, równo schodzi z ust i ma śliczny zapach. Jednak może przesuszyć usta, kiedy często się ją nakłada. Koszt ok. 17 zł.

Obydwie pomadki, jak widać na załączonych zdjęciach, pochodzą z tej samej serii Golden Rose. Dają matowy efekt na ustach i długo się utrzymują, jednak po dłuższym stosowaniu przesuszają usta. Koszt ok. 11 zł.



Któryś kolor przypadł Wam do gustu? Piszcie swoje typy w komentarzach :)